Obserwacje bez Barlowa
Wreszcie niebo przestało być spowite chmurami i mogłem wyjść na powietrze, by znów poobserwować nocne niebo. Niestety dziś była już pełnia Księżyca, więc ominęła mnie możliwość oglądania go przez kolejne dni. Jednak wieczór nie był stracony... z kilku powodów.
Postanowiłem dziś mniej używać soczewki Barlowa i ogólnie porównać co mogę zobaczyć z nią i bez niej.
Przede wszystkim sprawdziłem jak wygląda nasz naturalny satelita tuż po wschodzie. Był ciemnożółtego koloru, tuż nad horyzontem, przez teleskop jego obraz falował niemiłosiernie i nie dało się zauważyć zbyt wielu wyraźnych szczegółów. Tym samym potwierdziłem doświadczalnie opinie starszych stażem astronomów, iż Księżyc najlepiej obserwować w czasie kiedy go przybywa lub ubywa.
Nawet kiedy pod koniec mojej sesji znów zerknąłem na Księżyc, który zdążył już przybrać zwyczajne szarawe barwy (teleskop był już na pewno wychłodzony) obraz dalej delikatnie pływał - ciągle był dość nisko nad horyzontem i to zapewne wpływ grubości atmosfery przy takich obserwacjach (światło ma dłuższy dystans do przebycia przez powietrze niż od obiektów które świecą nad nami, na pewno znajdziecie opisy tego zjawiska w necie).
Przy okazji nawet mój niewielki teleskop (70mm) zbierał z Księżyca tak duże ilości światła, że dłuższe obserwowanie go było bardzo męczące (tak dawał po oczach ;) ) zwłaszcza w okularze 10 mm (powiększenie 70x), gdzie obraz naszego satelity pokrywał niemal całe pole.
Z Księżycem sprawa była jasna. Kolejno postanowiłem podziwiać Jowisza. Ku mojemu zdziwieniu, bez Barlowa obraz który widziałem był nawet wyraźniejszy. Kontrast między pasami się zwiększył i łatwiej było mi je rozróżnić, mimo że ogólnie tarcza planety była mniejsza.
Podejrzewam, że były dwie przyczyny tego stanu rzeczy:
Co ciekawe na zdjęciu powyżej widać również, jak myślę gwiazdę HIP 62915, ale porównując to zdjęcie z obrazem np ze Stellarium widzę pewną nieścisłość, tzn nie mogę za nic dojść dlaczego tą gwiazdę widać powyżej Jowisza i jego księżyców, skoro powinna (wg programu) być poniżej, co ciekawe w programie niemal zgadza się ułożenie planety i jej księżyców. Zapewne chodzi tu o kilkukrotne odwracanie obrazu i o kąty, i jak w lustrze spowodowane robieniem zdjęcia, jednak ja nie potrafię dojść ile razy i w jaki sposób to odwracanie się odbyło.
Ogólnie poruszając jeszcze kwestię jakości tego co zakupiłem, to o tubie już co nieco wcześniej napisałem. Co do wrażenia z korzystania z okularów odnoszę wrażenie, że najlepszej jakości jest okular 10mm, później 25mm, a na końcu Barlow, ale to tylko moje odczucie po zaledwie kilku sesjach.
Tego wieczoru próbowałem również złapać w powiększeniu również kilka samolotów i satelitów. Część z nich udało mi się podpatrzeć.
Zobaczyłem również coś, czego nie potrafię sklasyfikować ani do jednej ani do drugiej grupy. To coś leciało po linii prostej bezgłośnie jak satelita, a mrugało w równych odstępach jak samolot, ale o tym może napiszę więcej przy innej okazji.
Postanowiłem dziś mniej używać soczewki Barlowa i ogólnie porównać co mogę zobaczyć z nią i bez niej.
Przede wszystkim sprawdziłem jak wygląda nasz naturalny satelita tuż po wschodzie. Był ciemnożółtego koloru, tuż nad horyzontem, przez teleskop jego obraz falował niemiłosiernie i nie dało się zauważyć zbyt wielu wyraźnych szczegółów. Tym samym potwierdziłem doświadczalnie opinie starszych stażem astronomów, iż Księżyc najlepiej obserwować w czasie kiedy go przybywa lub ubywa.
Nawet kiedy pod koniec mojej sesji znów zerknąłem na Księżyc, który zdążył już przybrać zwyczajne szarawe barwy (teleskop był już na pewno wychłodzony) obraz dalej delikatnie pływał - ciągle był dość nisko nad horyzontem i to zapewne wpływ grubości atmosfery przy takich obserwacjach (światło ma dłuższy dystans do przebycia przez powietrze niż od obiektów które świecą nad nami, na pewno znajdziecie opisy tego zjawiska w necie).
Przy okazji nawet mój niewielki teleskop (70mm) zbierał z Księżyca tak duże ilości światła, że dłuższe obserwowanie go było bardzo męczące (tak dawał po oczach ;) ) zwłaszcza w okularze 10 mm (powiększenie 70x), gdzie obraz naszego satelity pokrywał niemal całe pole.
Z Księżycem sprawa była jasna. Kolejno postanowiłem podziwiać Jowisza. Ku mojemu zdziwieniu, bez Barlowa obraz który widziałem był nawet wyraźniejszy. Kontrast między pasami się zwiększył i łatwiej było mi je rozróżnić, mimo że ogólnie tarcza planety była mniejsza.
Podejrzewam, że były dwie przyczyny tego stanu rzeczy:
- Mój teleskop ma małą aperturę (70 mm), więc powiększenie 140x uzyskane przy pomocy okularu 10mm oraz Barlowa było już na granicy, a może nawet poza jego fizycznymi możliwościami powiększania z zachowaniem odpowiedniej ostrości obrazu.
- Nie oszukujmy się, mój sprzęt nie jest zawrotnej jakości. Zwłaszcza od taniego Barlowa nie ma co oczekiwać cudów, więc i uzyskiwane obrazy są słabsze.
Tu dodatkowo widoczna aberracja chromatyczna spowodowana z tego co doczytałem połączeniem automatycznego aparatu z telefonu ze słabszym okularem. To zdjęcie w żaden sposób nie jest w stanie oddać tego co mogłem zobaczyć na własne oczy.
Ogólnie poruszając jeszcze kwestię jakości tego co zakupiłem, to o tubie już co nieco wcześniej napisałem. Co do wrażenia z korzystania z okularów odnoszę wrażenie, że najlepszej jakości jest okular 10mm, później 25mm, a na końcu Barlow, ale to tylko moje odczucie po zaledwie kilku sesjach.
Tego wieczoru próbowałem również złapać w powiększeniu również kilka samolotów i satelitów. Część z nich udało mi się podpatrzeć.
Zobaczyłem również coś, czego nie potrafię sklasyfikować ani do jednej ani do drugiej grupy. To coś leciało po linii prostej bezgłośnie jak satelita, a mrugało w równych odstępach jak samolot, ale o tym może napiszę więcej przy innej okazji.

Komentarze
Prześlij komentarz