Pierwsze obserwacje i zdjęcia Księżyca
Pogoda nas ostatnio nie rozpieszcza. Przy wcześniejszych obserwacjach korzystałem z ciemnego nieba jeśli tylko była pogoda, ale podświadomie nie mogłem się doczekać kiedy wreszcie poobserwuję sobie Księżyc.
W końcu się udało i to nie tylko go poobserwować, ale i zrobić kilka fotek z ręki telefonem.
Pierwszy raz jego cieniutki sierp wyłonił się zza chmur przedwczoraj, ale zanim rozłożyłem się ze sprzętem niebo na horyzoncie znów poszarzało i zdążyłem tylko rzucić na niego okiem dosłownie przez minutę. Teleskop nawet się nie wystudził.
Wczoraj jednak niebo było już czyste i na podziwianiu szczegółów powierzchni naszego satelity, których przez mój niewielki teleskopik widać już chyba całkiem sporo mogłem spędzić dużo czasu.
Ogólnie mogę Wam tu przekazać zasadę obserwacji Księżyca, wedle niej Księżyc najlepiej oglądać nie w czasie pełni, ale poza nią. Dzięki temu promienie słoneczne padając pod odpowiednim kątem uwydatniają różnorodność księżycowego krajobrazu. Pojawiają się cienie, które pomagają zauważyć szczegóły, nadają obrazowi odpowiednią głębię.
Moje pierwsze spokojne obserwacje na wychłodzonym sprzęcie i czystym niebie niemal mnie powaliły. Księżyc nie jest już płaskim obrazkiem. Zobaczyłem nie tylko dużo szczegółów, ale i jego bogatą fakturę. Kratery przestały być plamkami, teraz to widoczne wgłębienia z widocznymi cieniami i wyraźnie zarysowanymi podniesionymi brzegami.
Z resztą to widać nawet na kiepskich zdjęciach, jakie udało mi się zrobić. "Na żywo" wygląda to jeszcze lepiej. (Tym razem nie pokażę Wam mojego pierwszego zdjęcia, gdyż po prostu się ono nie nadaje, całkowicie nieostre ;) )
Te zdjęcia były wykonane przy pomocy okularu 10mm w połączeniu z soczewką Barlowa. Jak możecie zobaczyć, już tak "słaby" sprzęt pozwoli cieszyć się niezłymi widokami, zaczynam się zastanawiać, co można zobaczyć czymś lepszym ;)
W końcu się udało i to nie tylko go poobserwować, ale i zrobić kilka fotek z ręki telefonem.
Pierwszy raz jego cieniutki sierp wyłonił się zza chmur przedwczoraj, ale zanim rozłożyłem się ze sprzętem niebo na horyzoncie znów poszarzało i zdążyłem tylko rzucić na niego okiem dosłownie przez minutę. Teleskop nawet się nie wystudził.
Wczoraj jednak niebo było już czyste i na podziwianiu szczegółów powierzchni naszego satelity, których przez mój niewielki teleskopik widać już chyba całkiem sporo mogłem spędzić dużo czasu.
Ogólnie mogę Wam tu przekazać zasadę obserwacji Księżyca, wedle niej Księżyc najlepiej oglądać nie w czasie pełni, ale poza nią. Dzięki temu promienie słoneczne padając pod odpowiednim kątem uwydatniają różnorodność księżycowego krajobrazu. Pojawiają się cienie, które pomagają zauważyć szczegóły, nadają obrazowi odpowiednią głębię.
Moje pierwsze spokojne obserwacje na wychłodzonym sprzęcie i czystym niebie niemal mnie powaliły. Księżyc nie jest już płaskim obrazkiem. Zobaczyłem nie tylko dużo szczegółów, ale i jego bogatą fakturę. Kratery przestały być plamkami, teraz to widoczne wgłębienia z widocznymi cieniami i wyraźnie zarysowanymi podniesionymi brzegami.
Z resztą to widać nawet na kiepskich zdjęciach, jakie udało mi się zrobić. "Na żywo" wygląda to jeszcze lepiej. (Tym razem nie pokażę Wam mojego pierwszego zdjęcia, gdyż po prostu się ono nie nadaje, całkowicie nieostre ;) )
Te zdjęcia były wykonane przy pomocy okularu 10mm w połączeniu z soczewką Barlowa. Jak możecie zobaczyć, już tak "słaby" sprzęt pozwoli cieszyć się niezłymi widokami, zaczynam się zastanawiać, co można zobaczyć czymś lepszym ;)




Komentarze
Prześlij komentarz