Pierwsze próby astrofotografii
Może to zbyt górnolotnie powiedziane, bo żadnym sprzętem do prawdziwej astrofotografii nie dysponuję, ale mimo wszystko, skorzystałem z tego, że chmury na jakiś czas odsłoniły niebo i za pomocą tego co mam podjąłem wczorajszego wieczora drugą próbę zrobienia zdjęć nocnego nieba w powiększeniu.
Drugą, bo podczas pierwszej obserwacji nie udało mi się nic sfotografować - miałem problem z "trafieniem" obiektywem telefonu w odpowiedni punkt okularu, tak, żeby było cokolwiek widać w telefonie i przy okazji nie poruszyć teleskopu.
Trudne to było zadanie, ale z doświadczeniami zdobytymi podczas pierwszych prób w końcu udało mi się zrobić 3 zdjęcia Jowisza. Kiepskiej jakości, ale po kolei...
Na początku próbowałem według poprzedniego planu:
Tak, wiem. Odzwyczaiłem swoje oczy od ciemności, ale z drugiej strony, to był mój ostatni pomysł i co najważniejsze zadziałał :-)
Przyświecałem sobie nią w okular, tak by widzieć jego obrys w telefonie, a następnie już po odłożeniu latarki, "na czuja" wykonywałem delikatne ruchy telefonem, aż na ekranie pojawiło jasne koło, które zaraz uciekło, ale na szczęście po kilku drobnych poprawkach znów się pojawiło :-)
I tak oto powstało pierwsze moje "zdjęcie" astrofotograficzne, na którym widać Jowisza i 3 z jego księżyców (na innych zdjęciach ich wcale nie widać):
Dla bardziej doświadczonych obserwatorów ten opis zapewne może zostać obwołany herezją i potraktowany puknięciem się w czoło, a na zdjęcie może popatrzą z politowaniem, ale... Jestem laikiem, dopiero odkrywam metodą prób i błędów co i jak, i próbuję zdziałać coś za pomocą ograniczonych środków jakimi dysponuję.
Niestety gdzieś po pół godzinie obraz w obiektywie zaczął mi się poruszać - niebo zrobiło się "zamglone", a na horyzoncie powyskakiwały chmury, a szkoda, bo tego wieczoru warunki były chyba nawet lepsze niż podczas mojej pierwszej obserwacji - pasy na Jowiszu były lepiej widoczne.
Zdjęcia nie wyszły najlepiej, drugie było jeszcze bardziej rozmazane niż pierwsze, bo i były robione "z ręki" (muszę pomyśleć nad jakimś mocowaniem na aparat) i dodatkowo telefonem Nexux4, wiec już ciut wiekowym. Dopiero ostatnie (widoczne powyżej) jest najbardziej zbliżone do tego co widziałem w okularze (przy okazji: 10mm + barlow x2), choć i tak nie widać tu tych szczegółów, które mogłem podziwiać.
(2017-05-07) Teraz mi się jeszcze przypomniało, że na płytce dołączonej przez sklep do teleskopu były przykładowe zdjęcia zrobione takim samym modelem teleskopu jak mój, a wśród nich zdjęcie Jowisza właśnie.
Co ciekawe w ogóle zdjęcie wygląda na przetwarzane jakimś programem, ale mimo to jego składowe musiałyby być zrobione w super sprzyjających warunkach, dużo lepszym okularem zamiast mojego zestawu Barlow+okular 10mm, i zapewne jakimś uchwytem pod aparat, bo nawet obserwując wizualnie nie udało mi się zobaczyć tylu szczegółów, a co dopiero mówić o moich słabych fotkach.
Drugą, bo podczas pierwszej obserwacji nie udało mi się nic sfotografować - miałem problem z "trafieniem" obiektywem telefonu w odpowiedni punkt okularu, tak, żeby było cokolwiek widać w telefonie i przy okazji nie poruszyć teleskopu.
Trudne to było zadanie, ale z doświadczeniami zdobytymi podczas pierwszych prób w końcu udało mi się zrobić 3 zdjęcia Jowisza. Kiepskiej jakości, ale po kolei...
Na początku próbowałem według poprzedniego planu:
- Znaleźć obiekt mojego zainteresowania - oczywiście - Jowisz, cóż by innego, w końcu cały czas jest jeszcze blisko Ziemi (był w opozycji na początku kwietnia), a przed północą jest wysoko na niebie.
- "Wycelować" telefonem w okular, tak by zobaczyć w telefonie obraz.
- Zrobić zdjęcie.
Tak, wiem. Odzwyczaiłem swoje oczy od ciemności, ale z drugiej strony, to był mój ostatni pomysł i co najważniejsze zadziałał :-)
Przyświecałem sobie nią w okular, tak by widzieć jego obrys w telefonie, a następnie już po odłożeniu latarki, "na czuja" wykonywałem delikatne ruchy telefonem, aż na ekranie pojawiło jasne koło, które zaraz uciekło, ale na szczęście po kilku drobnych poprawkach znów się pojawiło :-)
I tak oto powstało pierwsze moje "zdjęcie" astrofotograficzne, na którym widać Jowisza i 3 z jego księżyców (na innych zdjęciach ich wcale nie widać):
Dla bardziej doświadczonych obserwatorów ten opis zapewne może zostać obwołany herezją i potraktowany puknięciem się w czoło, a na zdjęcie może popatrzą z politowaniem, ale... Jestem laikiem, dopiero odkrywam metodą prób i błędów co i jak, i próbuję zdziałać coś za pomocą ograniczonych środków jakimi dysponuję.
Niestety gdzieś po pół godzinie obraz w obiektywie zaczął mi się poruszać - niebo zrobiło się "zamglone", a na horyzoncie powyskakiwały chmury, a szkoda, bo tego wieczoru warunki były chyba nawet lepsze niż podczas mojej pierwszej obserwacji - pasy na Jowiszu były lepiej widoczne.
Zdjęcia nie wyszły najlepiej, drugie było jeszcze bardziej rozmazane niż pierwsze, bo i były robione "z ręki" (muszę pomyśleć nad jakimś mocowaniem na aparat) i dodatkowo telefonem Nexux4, wiec już ciut wiekowym. Dopiero ostatnie (widoczne powyżej) jest najbardziej zbliżone do tego co widziałem w okularze (przy okazji: 10mm + barlow x2), choć i tak nie widać tu tych szczegółów, które mogłem podziwiać.
(2017-05-07) Teraz mi się jeszcze przypomniało, że na płytce dołączonej przez sklep do teleskopu były przykładowe zdjęcia zrobione takim samym modelem teleskopu jak mój, a wśród nich zdjęcie Jowisza właśnie.
Co ciekawe w ogóle zdjęcie wygląda na przetwarzane jakimś programem, ale mimo to jego składowe musiałyby być zrobione w super sprzyjających warunkach, dużo lepszym okularem zamiast mojego zestawu Barlow+okular 10mm, i zapewne jakimś uchwytem pod aparat, bo nawet obserwując wizualnie nie udało mi się zobaczyć tylu szczegółów, a co dopiero mówić o moich słabych fotkach.


Komentarze
Prześlij komentarz