Spodziewany i niespodziewani goście

Na kolejną wieczorną sesję miał przyjechać do mnie brat. Niedługo po 22 zacząłem rozkładać przed domem teleskop szukając miejsca najbardziej osłoniętego przez drzewa od światła latarni ulicznych.
Warunki były nie najgorsze leciutki wiaterek, brak chmur, dobra widoczność. Właśnie ustawiłem ostrość na Jowiszu i miałem zacząć pierwsze poszukiwania, kiedy zobaczyłem coś bardzo ciekawego...


Międzynarodowa Stacja Kosmiczna


Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu zbliżał się do mnie bardzo jasny punkt. Tak ISS! Szybko wycelowałem swój teleskop w stację i zaczął się cudowny spektakl trwający zaledwie kilkanaście sekund, ale za to jakich!

Z wrażenia zapomniałem jaki wtedy miałem założony okular, więc i powiększenie mi umknęło, ale chyba był to 10mm (x70). W każdym razie wyraźnie widziałem zarys całej stacji jako literę "H" z pogrubionymi nogami i cieńszą poprzeczką między nimi.

Nie mogłem jej się jednak zbyt dokładnie przyjrzeć. Raz, że obraz nie był wielki - tyle, że wyraźnie kształt dało się zobaczyć (mniej więcej łepek od szpilki na wyciągniętej ręce). Dwa, że porusza się ona bardzo szybko po niebie, więc próbując ją utrzymać dłuższą chwilę w polu widzenia obraz w okularze cały czas się poruszał.

Wyszukane później dane przelotu nad moją lokalizacją:
  • max. jasność: -3,9 mag
  • początek widoczności: 10° WSW (22:31:36)
  • najwyższa pozycja: 84°S (22:34:53)
  • koniec widoczności: 10°E (22:38:12)

Spodziewany gość i niespodzianka

Przyjechał brat. Oglądaliśmy chwilę Jowisza, później kilka gromad kulistych: M13, M53, M3, Mgławicę Hantle (M27) oraz kilka jaśniejszych gwiazd.

Nie udało mi się jednak odnaleźć mgławic Pierścień (M57) ani Sowa (M97).

Próbowaliśmy również odszukać galaktyki Bodego (M81) i Cygaro (M82), Wiatraczek (M101), M109, oraz Triplet Lwa (M65, M66, NGC 3628) niestety spośród nich udało się nam zobaczyć tylko te trzy pierwsze. Może głównie dlatego, że sprzęt niewielki, a latarnie dookoła.


W pewnym momencie zobaczyliśmy przelot wielkiego, jasnego i powolnego meteoru - uznałem, że to wydarzenie zasługuje na osobny wpis, zatem więcej znajdziecie pod linkiem.

Na koniec pooglądaliśmy sobie jeszcze okolice gwiazdozbioru Kasjopei, a tam podziwialiśmy piękne skupiska gwiazd. W tym asteryzm Sowa / E.T. - moim zdaniem jeden z najbardziej godnych uwagi dla początkujących obserwatorów z uwagi na ciekawy kształt i łatwość odszukania na niebie.

Obserwacje skończyliśmy tuż po północy... I tu mam srogą nauczkę, żeby sprawdzać przed obserwacjami (np. na stronie heavens-above.com) co można danej nocy zobaczyć... Gdybyśmy poczekali jeszcze kilka minut, to o 00:11 ISS znów przeleciałaby niemal dokładnie nad naszymi głowami 87° N

Komentarze

Popularne posty z tego bloga